Prawo i sport. Jak połączyć prawo, biznes, z zawodowym uprawianiem sportu ?

Elżbieta Liberda        22 sierpnia 2021        Komentarze (0)

Dziś niecodzienna tematyka.

Często moi klienci pytają, jak to możliwe, że udaje mi się połączyć rolę radcy prawnego z zawodowym sportem.

Inspiracją do napisania tego tekstu było biznesowe wydarzenie na które zostałam zaproszona po to aby podzielić się z przedsiębiorcami kawałkiem mojego życia.

 

Konie towarzyszyły mi od najmłodszych lat. I tak to już zostało do tej pory😊

Większość czytelników tego bloga zna mnie  ze scen, gdy wygłaszam merytoryczne prelekcje na temat rynku nieruchomości i prawa.

Ale poza tym, że jestem radcą prawnym specjalizującym się w prawie nieruchomości, rozwodach, to jestem zawodniczką jeździectwa.

Podzielę się z Wami  tym,  jak sport wpłyną na moją zawodową karierę, charakter i …. życie.

 

Sport od kuchni.

Wszystkim jeździectwo kojarzy się z elegancją, drogimi imprezami sportowymi, paniami w kapeluszach i pięknych garsonkach…

Tymczasem to tylko ułamek tego jak wygląda to na co dzień.

Poza miłością do koni i rywalizacji trzeba mieć pasję do wstawania o 6 rano, bycia brudnym, zmęczonym, zmokniętym i zamarzniętym .

Konie nie obchodzą świat, Sylwestra  – ale za to muszą codziennie trenować !

Każda pauza skazuje na porażkę.

To lata ciężkiej pracy, występy na zawodach poprzedza kilkuletnie szkolenie konia i zawodnika, po to, aby przez 10 min pokazać się na parkurze przed sędziami i publicznością.

 

Sport uczy pokory i żelaznej konsekwencji

W jeździectwie nic nie zależy tylko od Ciebie, musisz brać poprawkę na humory i samopoczucie Twojego partnera, który nie zawsze ma podobne zdanie co Ty i nawet przy najlepszym przygotowaniu możecie się nie dogadać….

Ale kiedy team work zadziała, to nie znam większej satysfakcji z osiągniętego sukcesu.

Wielu mówi, że trzeba być szaleńcem żeby dla chwili poklasku trenować latami …

Ale, jak to mądrzy mówią  – szaleńcy zmieniają świat !

Sukces w tym sporcie to 90 % pracy i 10 talentu….

Konkurencja jest ogromna. Ludzie startujący w zawodach mają miliony na kontach, a konie na których jeżdżą są droższe niż niejedna nieruchomość.

Tego sportu w zasadzie nie da się uprawiać bez posiadania pieniędzy .

I właśnie moja działalność prawnicza i na rynku nieruchomości pozwala mi realizować tą pasje.

 

A skąd wzięło się prawo ?

Własna Kancelaria i Biuro Nieruchomości ?

Najpierw byłam sportowcem. Potem przyszła kolejna pasja – prawo. Od zawsze wiedziałam że chce być prawnikiem! Pewnie dlatego, że od dziecka walczyłam!  Ponieważ sport ciągle mi towarzyszył wiedziałam, że muszę zrobić coś by, na tą nie tanią pasję zarabiać !

No i …. Poszłam w nieruchomości, jako najbardziej dochodową branżę.  Ponieważ zawsze kręcił mnie handel, nie tylko wyspecjalizowałam się w prawie nieruchomości ale zaczęłam nimi obracać, i już na 4 roku studiów otworzyłam biuro nieruchomości.

 

Szef to nie dla mnie…

Zawsze byłam indywidualistką. Moja niepokorna natura nie pozwoliła na to aby mieć szefa, nie chciałam też czekać, aż skończę aplikacje bo kasa była potrzebna na już. Miałam też stosowne doświadczenie, bo już kilka lat pracowałam podczas studiów jako prawnik.

I tak wymyśliłam , że …. otworze biuro usług prawnych.

Większość pukała się w głowę ….. czekając na moją porażkę.

Palestra chciała mnie rozszarpać.

25 letnia blondynka , studentka 5 roku prawa otworzyła firmę która zatrudniła radców prawnych 😊

Miałam trochę farta, to był rok 2006,  rynek nieruchomości hulał, więc nieźle zarabiałam na pośrednictwie w obrocie. Już po roku działania zatrudniałam zespół kilku agentów którymi zarządzała zatrudniona menadżerka. Ja obsługiwałam klientów pod względem prawnym, a mecenasi biegali po sądach 😊

No dobra, ale było mi mało.

Też chciałam chodzić do sądu, ale nie miałam uprawnień. Więc znów musiałam coś wymyślić!

No i …. wiadomo że wymyśliłam.

Wykorzystałam mało komu znaną regulację, umożliwiającą reprezentowanie klientów w sądach nie mając uprawnień radcy prawnego lub adwokata – tzw. stałe zlecenie.

Występowałam więc przed Sądami przy najbardziej skomplikowanych sprawach z zakresu podziałów majątku, spadków i nieruchomości. Jejku , jak ja wtedy to przeżywałam…..

Codziennie biegałam po salach sądowych wygrywając liczne spory sadowe .

Domyślacie się jak reagowali na to inni doświadczeni  w branży😊

Ale, choć łzy się czasem lały robiłam swoje. To właśnie sport nauczył mnie, że nie można się poddawać , że ciągle trzeba walczyć ! A rywalizacja w jeździectwie jest brutalna….

Prawo stało się drugą moją pasją, a bez jednej i drugiej wiedziałam że nie mogę żyć !

 

 

Specjalizacja jako recepta na sukces

Prawo nieruchomości

Szkolenia

Prawo dla jeźdźców i hodowców koni

 

Jeśli chcesz działać w wielu obszarach to … skazany jesteś na przeciętność.

Zawsze bałam się najbardziej bycia przeciętną… dlatego w ramach kancelarii skupiłam się na prawie nieruchomości.

Oczywiście, prawo nieruchomości to szeroka gałąź więc często rozwodzę, dziele majątki, reguluje ustroje majątkowe małżeńskie, prowadzę sprawy spadkowe , bo jest to z reguły ściśle związane z nieruchomościami.

Ale główny kor mojej działalności to ekspercka usługa dla rynku nieruchomości. Doradzam przy najbardziej skomplikowanych sprawach z zakresu obrotu nieruchomościami, znoszę współwłasności, usuwam niechcianych lokatorów, uczę jak bezpiecznie i dochodowo inwestować.

Jestem prawnikiem praktykiem. A że lubię ludzi i właśnie spotkania z ludźmi dają mi paliwo, na scenie czuje się doskonale, dlatego również realizuje się jako szkoleniowiec.

Robię to już kilkanaście lat, a w tym roku powstał mój autorski projekt – Akademia prawa nieruchomości.

Ale…. Ponieważ sport ciągle mi towarzyszył to i mam w tym kilkunastoletnie praktyczne doświadczenie, postanowiłam połączyć pasje z biznesem.

Tak powstał jeden z departamentów kancelarii  Prawo i Konie.

Sport nie może dziś funkcjonować bez styku z biznesem i prawem. Transakcje sprzedaży koni opiewają niejednokrotnie na sumy wyższe niż nieruchomości którymi handluje. Wymaga to specjalistycznej wiedzy nie tylko prawnej, ale przede wszystkim z zakresu jeździectwa, weterynarii , hodowli koni.

Z uwagi na wiedzę w tych dwóch dziedzinach obsługiwałam najlepszych zawodników, hodowców i podmioty takie jak największych gracz na rynku  – polski związek jeździecki.

Przy moim wsparciu do różnych zakątków świata wyjechały najdroższe konie z Polski, a ich niektóre właścicielki z kwot zarobionych na koniach inwestują ze mną w nieruchomości.

W mojej ocenie nie można się rozdrabniać. Trzeba się skupić na sprecyzowanym celu.

Można przecież mówić w wielu językach, a w żadnym z nich nie mieć nic do powiedzenia.

 

Spełnione marzenie ….

Jak połączyć pracę na full time z zawodowym sportem.

Kancelaria się rozkręciła, a doba nie chciała się wydłużyć.

Przede wszystkim musiałam nauczyć się dobrze delegować obowiązki.

W mojej pracy jeżdżę po całej Polsce świadczyć usługi prawne. Muszę być tam, gdzie nieruchomości, a one nie chcę podróżować 😊

Ponieważ moja zawodnicza kariera też nabrała tempa, apetyt urósł w miarę jedzenia – zapadła decyzja – aby trenować muszę mieć do tego warunki po domem i nie mogę być uzależniona od „właścicieli „ innych stajni, ich godzin pracy .

I tak 4 lata temu wybudowałam moją największą inwestycję  – profesjonalny ośrodek sportowy. Aktualnie mam swoich 5 koni.

Pewnie zastanawiacie się jak wygląda mój czas i kto tym wszystkim zarządza.

Z reguły o 6 rano zaczynam treningi, do 10 wszystko jest skończone, potem szybki prysznic i do roboty !  I tak 5 dni w tygodniu . Weekendy jestem na szkoleniach które prowadzę, albo na zawodach : )

 

Delegowanie obowiązków, ustalanie priorytetów

„żadnej wojny nie wygrywa się samemu”

 Z uwagi na dużą ilość obowiązków, którą miałam i z żadnego obszaru nie chciałam rezygnować, musiałam delegować obowiązki.

Nie da się być od wszystkiego.

Abym ja mogła  zwiększyć efektywność w obszarach w których się specjalizowałam do innych tematów zatrudniłam menadżerów, adwokatów i radców prawnych do współpracy, ludzi do koni.

Za mną i za każdym sukcesem sportowym i zawodowym stoi zespół. Daje mi to czas i przestrzeń na znalezienie równowagi między życiem osobistym i zawodowym.

Nie warto oszukiwać się, że będziemy specjalistami w każdym obszarze. Do dziś mam swojego „kołcza”, który weryfikuje moje szalone pomysły, pomaga budować zespół i działa w obszarach, które pomimo tego, że w miarę rozumiem to on jest ciągle lepszy…

Nauczyłam się, że należy otaczać się specjalistami.

Każdy powinien skupić się na tym na czym najlepiej się zna.

Obserwując najlepiej zarabiających przedsiębiorców z którymi współpracuje każdy z nich robi swoje, a zatrudnia prawnika , marketingowca, handlowca.

Skoncentrowanie się na rozwoju swoich najmocniejszych stron i na tym co kochamy robić nie tylko pozwala na rozwój i satysfakcje ale skalowanie dochodów.

 

W historii zapisują się tylko zwycięscy.

W życiu kieruje się przekonaniem, że to co robimy róbmy na 100 %. Nie ma półśrodków. Życie to pasmo wyborów. Ja wybrałam to co kocham robić, a jednocześnie przynosi zyski.

Duch rywalizacji i chęć wygranej za wszelka cenę, czasem mi osobiście przeszkadza, bo porażki nie znoszę – i raczej do niej nie dopuszczam.

Ale  przekłada się to na to, jak walczę na sali sądowej i w negocjacjach o interes mojego klienta.  Współczuje czasem moim przeciwnikom….

Bardzo Wam dziękuje za możliwość podzielenia się kawałkiem mojej historii.

Zapraszam Was serdecznie do dyskusji  jakie wy macie wyzwania związane z prawem i nieruchomościami,  dzieleniem życia zawodowego z prywatnym.

A na koniec tylko chcę Wam życzyć, abyście żyli odważnie, szybko i na własnych zasadach !

Ela

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: