PUSTOSTANY jako kolejny „złoty” biznes” czy może lekka „gangsterka”.
Moda na trudne nieruchomości nabiera tempa.
Przybywa internetowych znawców szybkiego zarabiania.
Szkoda tylko, że poza oplataniem bzdur jakie to proste i szybkie interesy, nikt nie mówi jakie grożą konsekwencje nieprzemyślanych działań i co tak naprawdę mówi PRAWO na temat pewnych „trików”.
I jak zawsze będzie, że Liberda straszy…
Liczę jednak na to, że ten „strach” uratuje przed niefrasobliwym działaniem …
Zatem edukuje !!!
Co jakiś czas pojawiają się czy to w prasie, czy w Internecie informacje o samowolnym wejściu do niezamieszkanego lokalu nieuprawnionych do tego osób i oczywiście bez zgody właściciela mieszkania.
Dość często w takich publikacjach i wypowiedziach, niestety z dozą pewnej wyrozumiałości pisze się , że „weszli do pustostanu”.
Przede wszystkim należy na wstępie skonstatować, że w polskim prawie nie odnajdziemy pojęcia – pustostan.
Oczywiście jest czymś zupełnie normalnym ,że w danym momencie nieruchomość może być niezamieszkała. I znowu, w polskim prawie nie istnieje przymus fizycznego zajmowania lokalu .
To właściciel decyduje czy chce sam zajmować lokal, czy chce aby był wynajmowany, czy też jego wolą jest aby stał pusty.
Czy zatem dopuszczalne prawnie jest sforsowanie przez osoby trzecie zamknięć do takiego pustego lokalu i objecie go w posiadanie przez osoby do tego nieuprawnione.
Oczywiście odpowiedź na takie pytanie jest negatywna.
Takie zdarzenie jest działaniem bezprawnym i powinno być ścigane przez powołane do tego organy Państwa z całą konsekwencją.
Niekiedy takie bardzo naganne zachowania spotykają się w rożnych publikacjach z wyrozumiałością- np. matka samotnie wychowująca dzieci zauważyła, że w mieszkaniu nikt od jakiegoś czasu nie mieszka, to wyłamała zamki i weszła do mieszkania.
Aprobata takich całkowicie pozaprawnych działań prowadziła by do anarchizacji życia społecznego – mówiąc wprost do totalnego bezprawia.
Wygrywałaby siła, a nie prawo.
Prawo nie może ustępować przed bezprawiem, nawet wtedy, gdy z przyczyn czysto ludzkich trzeba pomóc osobom znajdującym się niekiedy w skrajnie trudnych sytuacjach życiowych.
Do pomocy takim osobom są powołane w Państwie stosowne instytucje.
No, a jeśli ktoś czyni sobie z tego pewien model biznesowy …. Więcej, podpowiada innym jak to robić !!!
Tu kłaniają się już poważne konsekwencje.
Spotyka się pogląd mający na celu „legalizację” takich zachowań, że osoba trzecia, przełamując zabezpieczenia mieszkania i wchodząc do niego staje się jego posiadaczem, ze wszelkimi tego następstwami i przysługuje jej ochrona posiadania uregulowana w przepisach kodeksu cywilnego.
Gdyby przyjąć za właściwe takie stanowisko, to np. właściciel lokalu, który tam mieszka i wyjechał na jakiś czas do rodziny, po powrocie nie mógłby zamieszkać w swoim lokalu, bo lokal ten zajęła rodzina z czworgiem małych dzieci lub bezdomny.
Ktoś powie – no nie, to absurd.
Ale przyjęcie, że w takiej sytuacji tym osobom, które sforsowały zamki do lokalu i tam zamieszkały przysługuje ochrona posiadania skutkowałoby sytuacją, że właściciel lokalu nie mógłby do niego wejść, a sam musiałby pójść pod tzw.” most”.
Jak widzimy aprobata, a przynajmniej brak zdecydowanej reakcji na takie skrajnie pozaprawne działania skutkowałaby anarchią, o której wcześniej już wspomniano.
Analizowany w niniejszym artykule problem jest zupełnie inny od przypadku, gdy objęcie w posiadanie lokalu u swego źródła miało podstawę prawną, a dopiero później ta podstawa prawna upoważniająca taką osobę do zajmowania lokalu odpadła np. wskutek skutecznego rozwiązania umowy najmu.
Nie można twierdzić, że ten kto zajął przemocą fizyczną polegającą na sforsowaniu zamknięć do lokalu i tam pozostaje wbrew woli właściciela lokalu, staje się jego posiadaczem w rozumieniu prawa cywilnego.
W takiej sytuacji mamy do czynienia z naruszeniem miru domowego czyli przestępstwem polegającym na wdarciu się do cudzego domu, mieszkania, pomieszczenia, ogrodzonego terenu i wbrew żądaniu osoby uprawnionej nie opuszczenia takiego miejsca.
W mojej ocenie właściciel mieszkania, który zastałby taką sytuację, mógłby zastosować obronę konieczną i doprowadzić do stanu zgodnego z prawem.
Oczywiście problematyka obrony koniecznej i jej granic jest jedną z trudniejszych w prawie karnym i wykracza poza ramy niniejszego artykułu, z tym że taka obrona konieczna musiałaby być zastosowana przez właściciela natychmiast, gdyż z kolei brak natychmiastowej reakcji właściciela lokalu na taką sytuację, mógłby prowadzić do interpretacji, iż właściciel godzi się na zajmowanie swojego lokalu przez takie osoby.
Rozwinę ten temat, bo o ile jestem fanką trudnych nieruchomości, udziałów, pomocy ludziom w takich transakcjach, to wyrażam OSTRY i KATEGORYCZNY sprzeciw wszelkim nadużyciom.
Zarówno tym ze strony „lokatorów” , jak i „pseudo biznesmenów rynku nieruchomości”.
Jeśli chcecie poznać jak bezpiecznie i legalnie zarabiać na obrocie nieruchomościami to zapraszam do współpracy lub na prowadzone przeze mnie warsztaty – gdzie bez znieczulenia mówię jak jest !
A pierwsze spotkanie w tym roku już 16 stycznia 2026r w Warszawie.
ps. Kto doszedł do końca tego długiego posta gratuluje i zostawcie please komentarz czy takie dłuższe treści są dla Was ok 🙂
Myślisz o inwestycjach w udziały?
A może znalazłeś mieszkanie którego stan prawny to udziały w nieruchomości?
To może być okazja, ale też i kłopot.
W krótkim video otrzymasz wskazówki na co zwrócić uwagę.
Natomiast jeśli chcesz więcej dowiedzieć się o tym jak zarabiać na udziałach to serdecznie zapraszam na Akademię Prawa Nieruchomości która rozpoczyna się już 16 stycznia 2026r .
Aby dołączyć wystarczy zadzwonić na nr 509782009.
Często mamy udziały w mieszkaniu, domu, działce, ale korzysta z nieruchomości wyłącznie jeden ze współwłaścicieli.
Jeśli taka sytuacja długo się utrzymuje, trzeba uważać bo można stracić swoją własność.
A jak to możliwe?
Otóż, inny współwłaściciel może w przypadku długotrwałego posiadania nieruchomości zasiedzieć udziały.
Aby tak się stało, muszą oczywiście zaistnieć określone przesłanki.
Zasiadujący współwłaściciel jako posiadacz musi udowodnić, że rozszerzył zakres swojego samoistnego posiadania ponad swój udział i uzewnętrznił tę zmianę wobec pozostałych współwłaścicieli i ją wyraźnie zamanifestował.
Przesłanki do zasiedzenia udziału:
• nieuczestniczenie w zarządzie nieruchomością
• brak zainteresowania nieruchomością przez pozostałych współwłaścicieli;
• niedomaganie się rozliczenia z zysków przez pozostałych współwłaścicieli;
• niepartycypowanie w kosztach utrzymania nieruchomości przez pozostałych współwłaścicieli;
• samodzielne wykonywanie uprawnień właścicielskich względem władz i osób trzecich;
• administrowanie nieruchomością;
• samodzielne ponoszenie ciężarów związanych z utrzymaniem (podatki, ubezpieczenia, remonty, modernizacje).
Współwłasność jak widać może być problematyczna, kiedy nie znamy przepisów prawa.
Ale, to udziały to wielokrotnie super opcje inwestycyjne.
I właśnie o zaletach jak i o wadach oraz ryzykach powiem już 16 stycznia podczas zjazdu Akademii Prawa Nieruchomości.
Jak zachować ANONIMOWOŚĆ kupując nieruchomość? Czy jest to możliwe, aby kupić dyskretnie ?
Tak, aby z jednej strony być „właścicielem”, a z drugiej … nie ujawniać tego.
Jasne, że tak, poprzez tzw. powiernicze nabycie, ale, nie jest to najprostsze rozwiązanie.
Powiernicze nabycie nieruchomości to sytuacja, w której ktoś kupuje nieruchomość „na siebie”, ale dla Ciebie.
Inwestor (Ty): daje pieniądze i mówi „kup mi to”.
Powiernik: idzie do notariusza, kupuje nieruchomość na swoje nazwisko, a potem ma obowiązek przepisać ją na inwestora. Nie musi robić tego od razu.
Po co takie zabiegi? Najczęściej:
• chcesz zachować anonimowość (nie pojawiasz się w KW),
• nie możesz lub nie chcesz iść do aktu (czas, logistyka),
• z powodów biznesowych nie chcesz być „na świeczniku”.
To taki „zakup przez zaufaną osobę”. Z naciskiem na zaufaną, bo tu może być największa mina.
Największe ryzyko brzmi prosto – powiernik kupi, ale potem nie przepisze.
Prawo daje Ci oczywiście podstawę do żądania wydania/przeniesienia (mechanizm z umowy zlecenia – art. 740 k.c.), ale obowiązek „oddania” powstaje po wykonaniu zlecenia, dochodzenie roszczeń może być czasochłonne. W skrócie: da się wygrać, ale po co w ogóle tam wchodzić bez zabezpieczeń.
Jak powinna wyglądać umowa z powiernikiem – (minimum)
Umowa nie musi być notarialna (akt notarialny jest potrzebny do samego zakupu/przeniesienia), ale musi być konkretna i pisemna.
W umowie dopilnuj, żeby było jasno:
• Co ma kupić powiernik i za ile
• Wskaż konkretną nieruchomość albo parametry (lokalizacja, cena max, typ, standard).
• Terminy – do kiedy powiernik ma kupić, do kiedy ma przenieść własność na inwestora (albo kiedy ma to zrobić „na żądanie”).
• Pieniądze – skąd pochodzą środki, wykaż że to są „twoje” pieniądze
• Wynagrodzenie powiernika – powiernik nie powinien robić tej czynności za darmo
• Zarząd nieruchomością do czasu przeniesienia – kto decyduje o najmie, opłatach, dostępie, remontach.
Instytucja powierniczego nabycia zyskuje na popularności.
Przy obecnych możliwościach sprawdzenia w łatwy sposób kto i co ma na siebie wiele osób woli pozostać anonimowymi.
Warto jednak przy tej formie nabycia zastosować szereg dodatkowych zabezpieczeń w relacji w powiernikiem.
Jak napisać taką umowę, jakie mechanizmy skutecznego i realnie działającego zabezpieczenia stosować powiem już 16 stycznia podczas warsztatów z flipowania na stanach prawnych.
Właśnie teraz przygotowuje slajdy w tym zakresie oraz postanowienia do takich umów i postanowiłam podzielić się z Wami tematem.
Prośba, dajcie znać co o tym myślicie i czy mielibyście obawy dokonując takiej transakcji.
Kupujesz mieszkanie z długiem w spółdzielni lub wspólnocie?
Ko za to odpowiada?
Nabywając spółdzielcze własnościowe prawa do lokalu mieszkalnego niejednokrotnie nie mamy pewności, czy po zakupie możemy odpowiadać za zobowiązania poprzedniego właściciela jeżeli okaże się, że taki właściciel zalegał wobec spółdzielni z zapłatą czynszu, opłat eksploatacyjnych lub innych należności.
Nowy właściciel lokalu w spółdzielni co do zasady nie odpowiada za takie długi poza sytuacją, gdy wierzytelność spółdzielni, np. z tytułu zaległości czynszowych, została zabezpieczona hipoteką oraz kiedy nabywca lokalu sam zobowiązuje się wobec spółdzielni mieszkaniowej, że spłaci długi byłego właściciela.
Poza tymi przypadkami, sprzedaż mieszkania w spółdzielni nie skutkuje przejściem długów nowego właściciela. Sprzedawca zaś pozostaje dłużnikiem spółdzielni mieszkaniowej pomimo zbycia lokalu.
Podobnie wygląda sytuacja w przypadku długów we wspólnocie.
Interesuje Cię temat kupna mieszkań zadłużonych?
Koniecznie przyjdź na warsztaty z obrotu trudnymi nieruchomościami – szczegóły znajdziesz na naszej stronie szkolenia.liberda.pl

